ASmet - śruby, śruby nierdzewne A2, kwasoodporne A4, nakrętki, wkręty Certyfikaty    
śruby, wkręty, nakrętki
odlewy aluminiowe
   
menu aktualności katalog wyrobów oferowane usługi nasze zdjęcia kontakt o firmie
 

     NASZA OFERTA:
     śruby z łbem sześciokątnym
     śruby imbusowe
     śruby pozostałe
     śruby specjalne
     nakrętki
     podkładki
     wkręty do metalu
     blachowkręty
     wkręty do drewna
     elementy ustalające
     gwoździe
     wyroby nierdzewne
     wyroby z mosiądzu
     techniki zamocowań
     łączniki do drewna
     narzędzia
     artykuły techniczne
     liny i akcesoria do lin
 
 
 
jesteś tutaj: o firmie > ASmet w prasie >artykuł o Asmecie w Gazecie Wyborczej

Tam gdzie rosła kapusta

      Wykręciła mi się z pewnego narzędzia elektrycznego i zginęła ważna śrubka bez której urządzenie nie może pracować w sposób sensowny. Zacząłem jej więc szukać, odwiedzając kolejno liczne teraz luksusowe sklepy z "elektronarzędziami" (taką nazwę wyczytałem na szyldach). Proponowano mi podobne, o parę generacji nowocześniejsze rzeczy, albo nawet dokładnie takie jak moje - tyle że w całości. A ja całości przecież nie zgubiłem, tylko jedną śrubkę.
      Snułem więc rozważania, jak bardzo naszemu rynkowi daleko jeszcze do rynku normalnego, gdzie zawsze można znaleźć części zamienne do urządzeń znajdujących się w sprzedaży; są tam nawet przepisy nakazujące producentom wytwarzać przez określoną liczbę lat części do maszyn, które produkować przestali. Musi więc być i ktoś, kto przestrzegania takich przepisów pilnuje, co już w ogóle w głowie się nie mieści.
      Z ponurych myśli wyrwała mnie wiadomość, że na peryferiach Stolicy znajduje się hurtownia, gdzie mają takie rzeczy jak ta, której szukam. Pojechałem - i była to wyprawa po wielką dawkę optymizmu.
      Śrubki nie mieli, ale ją dorobili - dla mnie, i parę na zapas, wychodząc z założenia, że mogą się jeszcze trafić inni, co rzecz zgubili. Na tym jednak nie koniec: rozejrzałem się po okolicy.
Znałem to miejsce. Były tu kiedyś pola, pasły się kozy, rosła przy szosie kapusta. Widzę, że pola pokryły się zabudowaniami, nie są to podmiejskie wille, lecz hale przemysłowe, magazyny, a nawet całe zakłady o solidnym wyglądzie, z parkingami. W budowie - wielki biurowiec międzynarodowej firmy fonograficznej, co znaczy, że jej wyroby pojawią się u nas w ilości większej niż dotąd.
      W krajach takich jak Szwecja czy Francja imponowały mi zawsze nie tyle główne ulice w wielkich miastach, lecz to, co oglądamy jadąc przez przedmieścia lub zbliżając się do nich: kilometry kwadratowe zabudowań o najrozmaitszym kształcie i charakterze, wielkie proste bloki lub rotundy opatrzone technicznie brzmiącymi nazwami firm, rzędy ogromnych ciężarówek i maszyn, dźwigi poruszające się powoli. To wiecznie ruchliwe, niezmiennie pracowite, rozrastające się zaplecze państw dobrobytu.
      Otóż coś takiego powstaje wokół Warszawy i innych miast. Nie dominują już tutaj warsztaty blacharskie, zakłady naprawiania pomp lub bieżnikowania starych opon. Oglądamy hurtownie materiałów budowlanych, gdzie wreszcie te materiały są; nowe stacje benzynowe ze sklepami; rzędy kolorowych hal o najrozmaitszym przeznaczeniu.

 

      W miejscu po kozach i kapuście uwijają się wózki i ładują na platformy palety z jakimiś kartonami; robotnicy w kolorowych kaskach wlewają do szalunków beton z ogromnej gruszki. Część tej krzątaniny tonie w błocie (gminy mogą - jak się dowiedziałem - wzięte z podatku fundusze na naprawę dróg wykorzystać według własnego pomysłu). Jednak przy wielu zakładach teren jest dokładnie uporządkowany, elegancko ogrodzony, żywopłoty, jedne aleje pokryte asfaltem, inne żwirem. Czuje się dbałość o budzący zaufanie standard.
      Tak rośnie w naszym krajobrazie gospodarność dnia powszedniego - barwna i solidarna zarazem, najwyraźniej nie obliczona na butikowy efekt. Nie sądzę, by to właśnie była sceneria afer: zwykle, gdy aferzystów złapią i pokazują w telewizji ślady ich działalności, okazuje się, że miliardy przemyconych papierosów i hektolitry whisky z fabryki i spirytusu preparowano w garażu lub w czymś takim.
      To nie jest również zewnętrzny szyk kapitalizmu - jak czerwone szelki maklerów giełdowych, salony automobilowe, przyjęcia w Marriocie. Tutaj, na dalekich przedmieściach, po prostu się pracuje, buduje infrastrukturę rynku.
      Przyjemnie popatrzeć. Dobrze też uświadomić sobie, że tutaj właśnie, w rytmie tej krzątaniny, tworzą się podstawy społeczeństwa, w którym wymienialna złotówka będzie już rzeczą zwykłą i pewną, a nie cudem, co może zniknąć lada moment. Dobrze popatrzeć na ludzi, którzy najwyraźniej mają mnóstwo do roboty i ani chwili czasu na rozstrząsanie krzywd czy spisywanie postulatów; którym nie przyjdzie do głowy oskarżać się o rujnowanie tych, co akurat coś budują. Być może to przesadny optymizm, lecz widok tego, co dzieje się na miejscu przeznaczonym dawniej dla kóz i kapusty, pozwala mi żywić przekonanie, że przyszłość naszego kraju nie całkiem jednak leży w rękach pomstujących bezrobotnych, polityków i rencistów. Istnieje mnóstwo ludzi, którzy jakoś przetrzymali zarówno hasło "Polska ginie!", jak "Tak dalej być nie musi!" czy (ostatnio) "Polska stanie!". Którzy w swoim prozaicznym (a także śmiem twierdzić - wspólnym) interesie stawiają ściany, przenoszą skrzynie, dorabiają śrubki - sprawiają, że wszystko jakoś się kręci.
      Pytanie: dlaczego właśnie tacy ludzie mają jak dotąd w życiu publicznym znacznie mniej do powiedzenia niż spisywacze postulatów wobec losu i rządu - pozostawiam otwarte. Pewnie nie mają czasu, bo pracują.
Cała nadzieja, że nic ich pracy w sposób zasadniczy nie zagrozi.

Andrzej Osęka
 

Gazeta Wyborcza
8-9 stycznia 1994 r.


  copyright © ASmet 2010    
W naszym serwisie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z jego wykorzystaniem. Umożliwia to: utrzymanie sesji Klienta (w katalogu szczegółowym); dostosowanie serwisu do potrzeb korzystających z niego osób; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu oraz zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.